Jestem. Nie zapomniałam, nie wypaliłam się...
Tylko czasem brakuje mi sił. Brakuje mi sił psychicznych i fizycznych.
Jestem naokrągło sama z dziećmi. W dzień, w nocy. W tygodniu, w weekendy.
Moje jedyne wyjścia, to wyjścia do sklepu. Bardzo często również z dziećmi lub którymś z nich.
Dziś poszłam sama. wyszłam z domu ok 11.10. Do godziny 12, odebrałam jakieś 5-6 połączeń...
Jest sobota.
Wstałam o 7. Zajęłam się dziećmi. Pana męża budziłam o 10 i o 10.30. Wstał łaskawie. Ubrałam się poszłam do sklepu. Jakieś 500-600 m od domu...On teszte dnia spędził na telefonicznej rozmowie z kolegą.
Wzięłam dzieci na drzemkę. Pomyślałam "pójdą spać, to spędzimy jakąś chwile razem". A on co ?
W momencie, w którym usypiałam dzieci w sypialni, ubrał się i napisał sms'a, ze musi coś załatwić... i wyszedł.
Reszte soboty spędziłam sama...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz