nie było mnie tu dwa lata...
zmieniło się bardzo duzo, ale też mało....
już teraz wiem, jaką decyzje powinnam podjąć juz dawno temu...a jednak nadal tu jestem.
Pierwsza sytuacja, która w sumie podjela tą decyzje za mnie stala się już w kwietniu 2020.
To wtedy była u nas pierwsza interwencja policji.
Czasowy zakaz powrotu do domu, pierwsze rozmowy z adwokatem.
niestety w marcu zaczał sie koronawirus. wszyscy nagle zaczeli się bać. i ja też. Bałam się wychodzić z dziećmi. Dzieci przedszkole zaczęły dopiero w sierpniu. Więc byłam z nimi zamknięta w domu.
Nie wszystko dalo się załatwić przez telefon, bądź mailem...
To wtedy była u nas pierwsza interwencja policji.
Czasowy zakaz powrotu do domu, pierwsze rozmowy z adwokatem.
niestety w marcu zaczał sie koronawirus. wszyscy nagle zaczeli się bać. i ja też. Bałam się wychodzić z dziećmi. Dzieci przedszkole zaczęły dopiero w sierpniu. Więc byłam z nimi zamknięta w domu.
Nie wszystko dalo się załatwić przez telefon, bądź mailem...
I poddałam sie, niestety. Wrócił do domu i w sumie od tamtej pory trwa nasza walka....
Kolejna interwencja policji była już we wrzesniu i wtedy, w ciągu miesiąca powtórzyła się jeszcze 2 razy.
Podczas tej interwencji zaczełam współpracować z pomocą rodzinie. ze wspaniała Panią, która mnie uratowała i wiem,że tylko dzięki niej, jestem tu gdzie jestem.
Już dziś wiem, że uciekne. tylko czekam na impuls. na swój odwazny krok....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz